• Stare oryginalnie

PORADNIK #22 - JAK MALOWAĆ NATRYSKOWO FARBAMI AKRYLOWYMI? - CZĘŚĆ 1

Metamorfoza mebli to zadanie czasochłonne i wymagające sporej wprawy,

w szczególności jeśli używamy farb akrylowych wodorozcieńczalnych. Jednak coraz więcej stylistów mebli i klientów dąży do perfekcyjnego wykończenia malowanych przedmiotów. Nie zawsze jednak ręczne malowanie pędzlem czy wałkiem daje efekt gładkiej powierzchni, jakiej oczekujemy. W takim przypadku metoda natryskowa może być zbawieniem. Ale czy taka technika jest idealna dla każdego refreshera?


Większość produktów wodorozcieńczalnych przystosowana jest do aplikacji pędzlem lub wałkiem, ale nie wszystkie z nich możemy nakładać natryskowo. Farby Newcolours mają tą przewagę, że świetnie nadają się do pracy ze sprężonym powietrzem, a efekty są rewelacyjne. Sama niedawno przeszłam na tą metodę malowania mebli, więc chcę się podzielić swoją wiedzą na ten temat. Nie jestem zawodowym lakiernikiem i nie posiadam wieloletniego doświadczenia w tej materii, ale mimo to piszę ten poradnik. Kieruję go do osób, które wcześniej nie próbowały tej metody, a zastanawiają się nad rozpoczęciem przygody z malowaniem natryskowym. Mam nadzieję, że pomogę choć kilku osobom ;)


Coraz więcej pracowni posiada sprężarkę powietrza, która ułatwia pracę przy meblach. Więc dlaczego nie pójść krok dalej i nie zacząć malować mebli natryskowo? Odpowiedz jest prosta, trzeba spełnić kilka kryteriów, które sprawią, że praca z natryskiem będzie przyjemna i da oczekiwane rezultaty.


GDZIE MALOWAĆ NATRYSKOWO?

Nasuwa się tu oczywista odpowiedź - komora lakiernicza. Ale bądźmy realistami, zapewne nikt z Was nie posiada takiego pomieszczenia, z profesjonalnymi wyciągami, więc trzeba znaleźć alternatywę.


MALOWANIE NA ZEWNĄTRZ - to jedno z rozwiązań, jeśli nie dysponuje się odpowiednim lokalem, ale polska pogoda bywa psotliwa i przewrotna, a tony unoszącego się kurzu, który osadza się na mokrej farbie, potraf wkurzyć nawet cierpliwego człowieka. Można sobie poradzić z tym problemem, stawiając na podwórku foliowy namiot ogrodowy z zamontowanymi ścianami. Ale to rozwiązanie na krótką metę, gdyż aura nie pozwoli na korzystanie z takiego namiotu przez cały rok. Dlatego preferowane jest malowanie wewnątrz pomieszczeń. Ale i ten temat jest dość kłopotliwy.


MALOWANIE WEWNĄTRZ - Po dokończeniu swojej pierwszej realizacji, zauważyłam jak mocno potrafi pylić farba, brudząc ściany, podłogę, okna i wszystkie przedmioty stojące w pomieszczeniu. Dlatego jeśli myślicie o malowaniu w garażu, gdzie zaraz obok stoi nowiutki Mercedes, to zapomnijcie o takim rozwiązaniu. Chyba, że nie lubicie swojego auta ;p Jeśli jednak garaż przeznaczycie tylko na "lakiernię", a ściany, okna i drzwi okleicie folią, to wtedy dacie rade. Aha i nie polecam malować przy otwartej bramie, jak hula wiatr. Co po chwili wszystko będzie na mokrej farbie, lepiej otworzyć okno.


Najlepszym rozwiązaniem byłoby mieć oddzielne pomieszczenie, nawet wolnostojący garaż w ogrodzie, które przeznaczycie na swoją lakiernię, wtedy pył i kurz nie będzie Wam tak doskwierał.

Drugą ważną sprawą jest też temperatura i wilgotność. Pomieszczenie do lakierowania musi być ogrzewane, by wewnątrz panowała temperatura w granicach 15-22st. W niższych temperaturach farba nie będzie schła, a w wyższych może pękać, lub wysychać za szybko i pojawi się struktura na malowanej powierzchni. Pomieszczenie musi być też suche, by wilgotność nie była zbyt wysoka, bo to też źle wypłynie na malowane elementy. Czyli mała, wilgotna piwnica, bez okien i wentylacji odpada.


Trzeci temat, o którym prawie bym zapomniała, to oświetlenie. Jedna czy dwie żarówki na suficie, to stanowczo za mało do malowania, tym bardziej, że oświetlenie sufitowe nie sprawdzi się w tym przypadku. Polecam zamontować oświetlenie LED o białej neutralnej barwie na ścianach. Minimum cztery duże panele, zawieszone na każdej ścianie, które równomiernie oświetlą malowany przedmiot, niezależnie od pozycji, w której staniecie. Uwierzcie mi, malowanie po ciemku się nie uda, bo mokra farba różni się tylko poziomem połysku.


Więc, jak sami widzicie, trochę warunków trzeba spełnić, ale wierzę, że część z Was, która rozważa malowanie natryskiem, już ten temat przemyślała. Ok, to teraz przejmy do fajniejszego elementu poradnika, czyli do zabawek :D


NIEZBĘDNY SPRZĘT POTRZEBNY DO MALOWANIA NATRYSKOWEGO

Najważniejszym urządzeniem jest kompresor ze sprężonym powietrzem. Jednak kluczową kwestią jest dobór odpowiednio wydajnej sprężarki. Większość poleca kompresory tłokowe, olejowe, dwutłokowe o minimalnej wielkości 150 litrów. Takie urządzenie jest bardzo wydajne, i przy malowaniu większych elementów, nie będzie się zbyt często włączać. Osobiście używam kompresora o pojemności 90 litrów firmy Kupczyk, dość małego, ale bardzo wydajnego, bo wydajność efektywna to 283 l/min (wydajność teoretyczna - 345 l/min). I powiem Wam, że do mojej pracy w zupełności wystarcza.

Gdybym dysponowała dużo większym lokalem, to bym kupiła 150 litrowy, niestety brak miejsca wymusił na mnie pewien kompromis. Małe kompresory 25-50 litrowe będą za słabe i za mało pojemne do pracy z pistoletem lakierniczym HVLP, chyba że rozważacie wybór pistoletów LVLP, wtedy może 50 litrowy kompresor by wystarczył, ale będzie prawdopodobnie pracował non stop. Do rodzajów pistoletów za chwilę powrócę.

Do kompresora należy kupić też filtry, które będą odolejać i odwadniać powietrze w wężu. Ja mam dwa, choć jeden lepszy na początek wystarczy. Czyste i suche powietrze, które trafi do pistoletu, pozwala na aplikację farby bez plam z wody czy oleju.


Nie można też zapomnieć o wężu do powietrza odpowiedniej długości, worka złączek oraz taśmy teflonowej, by to wszystko połączyć. Uwierzcie mi, bez tego trudno będzie zacząć pracę.


No i na koniec, to dobór pistoletu lakierniczego. Na rynku najczęściej spotkacie się z oznaczeniami typu HP, HVLP czy LVLP. To skróty oznaczające:


HP (High Pressure) - wysokociśnieniowe pistolety, pracujące zazwyczaj na ciśnieniu 3-5 bar, co powoduje duże pylenie i stratę ogromnej ilości materiału, bo nawet 65%. Ten rodzaj pistoletu najczęściej używany przez: lakierników samochodowych oraz w branży przemysłowej.


HVLP (High Volume, Low Pressure) - pistolety niskociśnieniowe, które pracują na ciśnieniu 2,5 -4 bar, dzięki czemu powodują mniejszą stratę materiału, bo maksymalnie 30%. To rodzaj pistoletu, najczęściej wybierany przez stolarzy, lakierników meblowych i refresherów. Jednak do pracy z pistoletem HVLP potrzebny jest wydajny kompresor.


LVLP (Low Valume Low Pressure) - to najnowszy rodzaj pistoletów niskociśnieniowych, które charakteryzują się pracą na niskim ciśnieniu, przez co powodują najmniej strat materiałów lakierniczych. Pistolety z tej grupy pracują na ciśnieniu 1,5-2,5 bar, są bardzo ciche i pozwalają kłaść bardzo cienkie warstwy nakładanego materiału. Minusem tych pistoletów jest cena, dwukrotnie wyższa niż pistoletów HVLP.



Osobiście zdecydowałam się na zakup pistoletu HVLP firmy Auarita, więc na jego podstawie piszę ten artykuł, ale korci mnie też wypróbowanie pistoletu LVLP.


Nie można zapomnieć o doborze właściwej dyszy, do materiału lakierniczego, którym będziemy malować nasze mebelki. Wiem, że jest to trudny wybór i każdy mówi co innego, ale i tu spróbuję pomóc. Pistolety HVLP sprzedawane są z jedną dyszą, lub zestawem dwóch lub trzech dysz. Sama kupiłam pistolet z trzema dyszami: 1,4 ; 1,7 oraz 2,0, zarówno by każdą z nich przetestować, jak i mieć wybór w przyszłości.


Dysza 1,2 i 1,4 - idealna do aplikacji produktów bardzo płynnych, np. bejc i impregnatów.

Dysza 1,7 - dedykowana do aplikacji materiałów średnio płynnych, lakierów, impregnatów, mocniej rozcieńczonych farb.

Dysza 2,0 - dobra do aplikacji farb i lakierów akrylowych czy innych produktów wodorozcieńczalnych.

Dysze 2,3 i 2,5 - dedykowane do aplikacji wyrobów gęstszych, takich jak podkłady.

Testowałam dysze 1,7 i 2,0 i ta druga bardziej mi odpowiada. Mimo to, wszystkie farby i lakiery akrylowe Newcolours rozcieńczam wodą (max 5%, wg. zaleceń producenta), bo nierozcieńczona farba potrafi zapchać pistolet, który pryska z przerwami, nierówno. Przykładowo Bloker Newcoloursa zaleca się malować dyszą 2,0 i z ciśnieniem 3-4 bar, ale mam wrażenie, że też zapycha się pistolet, a to produkt którego nie wolno rozcieńczać.


Teoretycznie każdy producent farb, powinien zaznaczyć jaką dyszę i jakie ciśnienie należy stosować do aplikacji danego produktu. Najlepiej jednak przetestować samemu ustawienia pistoletu czy dobór dyszy.


Ostatni przedmiot, który wart zakupić do swojego

zestawu "małego lakiernika", to reduktor ciśnienia z manometrem do pistoletu lakierniczego. Dokręcamy go do pistoletu i dzięki temu możemy precyzyjnie ustawić ciśnienie, na jakim chcemy pracować. Nie jest to droga zabawka, ani nie przeszkadza specjalnie w malowaniu, a pomaga nam utrzymać stały parametr, który świadomie ustawimy.


To by było na tyle, jeśli chodzi o sprzęt lakierniczy, więc może przejdę do ulubionej kwestii, czyli kwot, które trzeba wydać na taki sprzęt. Zapewne można kupić tańszy lub droższy sprzęt, więc podam średnie ceny (z listopada 2021r.), by pokazać jak to wygląda.


* kompresor 90L Kupczyk 2.000zł

* wąż, złączki 400zł

* filtry odwadniające 2 szt. 80zł

* pistolet hvlp + dysze Auarita 120zł

* reduktor ciśnienia 40zł

* holder do pistoletu 30zł

------------------------------------------------------

Suma: 2.670zł


Jest to pewnie większa kwota, niż początkowo mogłoby się wydawać, nie mniej jednak, efekt jest tego warty. Wiem, że czekacie też na konkrety, jak malować, jak ustawić pistolet czy przygotować farbę do malowania natryskowego. Ale o tym napiszę w drugiej części poradnika, już niebawem. A więc do zobaczenia :)



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie