• Stare oryginalnie

JAK ZBUDOWAĆ DREWUTNIĘ ZE STOŁEM OGRODNICZYM?

Od ponad roku przymierzałam się do zbudowania drewutni pod domem, gdzie będę mogła składować drewno kominkowe. Po przejrzeniu setki inspiracji na Pintereście, mój pomysł szybko ewoluował i postanowiłam dobudować także stół do przesadzania roślin ogrodowych i składowania drobnych narzędzi ogrodniczych czy doniczek. W tym artykule postaram się opisać budowę krok po kroku, która może zainspiruje i Ciebie do postawienia własnej konstrukcji.

U mnie prawie każdy projekt trwa rok, od momentu pomysłu, do etapu realizacji. Tym razem było podobnie. W zeszłym roku udało się zbudować wymarzony taras, więc teraz przyszła pora na zbudowanie drewutni. Część drewna miałam, gdyż zamówiłam je do stworzenia płotu przy tarasie, ale zrezygnowałam z niego, więc materiał został. To skłoniło mnie do działania.


Za domem znalazłam idealne miejsce na składzik drewna i mały plac na przechowywanie narzędzi ogrodniczych. Szybko rozrysowałam bryłę i przeszłam do pracy. Jak tylko pojawiły się pierwsze ciepłe i mniej deszczowe dni, wraz z kolegą oczyściliśmy teren za domem, wyznaczyliśmy punkty budowy i osadziliśmy kotwy wspierające konstrukcję nośną. Drewutnia ma wymiary: 2m długości, 70cm szerokości i 190cm wysokości w najwyższym punkcie (1,70m w niższym). Konstrukcję postawiliśmy na 4 kotwach, które zabetonowaliśmy, używając gotowej zaprawy cementowej. Jest to mieszanka betonu z piachem, która po dodaniu wody jest gotowa do użycia. Kotwy zostawiliśmy na dwa dni do wyschnięcia.

W między czasie drewno konstrukcyjne pomalowałam jedną warstwą impregnatu HYDROCHRON od Newcolours w kolorze Teak. To głęboko penetrujący preparat, który zabezpiecza drewno od wody, grzybów i glonów, jednocześnie podkreśla usłojenie i barwi drewno. Ogromną zaletą Hydrochronu jest też filtr UV, który powoduje, że drewno od słońca nie blaknie. Plusem produktu jest też to, że to produkt wodorozcieńczalny, więc pędzel można spokojnie umyć pod wodą, a sam impregnat szybko schnie i prawie nie ma zapachu. Bardzo dobrze mi się nim pracuje, więc polecam.

Ale wracając do drewutni. Zapytacie na pewno, jakich wymiarów drewno kupowałam. Podstawa konstrukcji jest zrobiona z kantówki 100x100mm, natomiast reszta konstrukcji nośnej jest z kantówek C24 o wymiarze 45x95mm. Ramę drewutni skręciłam dużymi wkrętami ciesielskimi 8x180mm oraz 8x120mm. Wkręty ciesielskie charakteryzują się tym, że mają podwójny gwint, które nie rozwarstwiają drewna i dobrze dociągają skręcane elementy drewniane. Do ich wkręcania używa się bitów typu torx, a nie klasycznego krzyżakowego.


Dwa dni po osadowieniu kotew, mogliśmy dociąć drewno i skręcić dwie ściany. Tylną o wymiarze 2m x 1,90m oraz przednią 2m x 1,70m. Dopiero tak skręcone ściany postawiliśmy w docelowym miejscu i skręciliśmy je poprzecznymi belkami. Jako, że drewutnia mieści się pod samym domem, musieliśmy na chwile ją przesunąć i przykręcić mniejsze kantówki o wymiarze 20x40mm do ścianki przylegającej do domu.

Gotową ramę ze skręconą ścianką postanowiłam pomalować drugi raz, jednak tym razem użyłam lakieru dekoracyjnego HYDROLAK (Newcolours) w kolorze Teak. To również wodny produkt, który nadaje lekko satynową powłokę ochronną. Tak samo jak poprzedni produkt, zabezpiecza drewno od grzybów, wody i szarzenia od promieni słonecznych. Dopiero wtedy przeszłam do kolejnego kroku budowy.


Po malowaniu hydrolakiem, ustawiliśmy konstrukcję w miejsce docelowe, po czym przykręciliśmy ją finalnie do kotew.


Można by rzec, że teraz będzie już z górki, ale to dopiero połowa drogi do finału. Od tego etapu realizację kończyłam już samodzielnie, gdyż nie było drugiej pary rąk do pomocy. Wtedy stwierdziłam, że nie skończę na laurach i dobuduję po drugiej stronie stół do przesadzania roślin ogrodowych z półką pod blatem, do przetrzymywania nie potrzebnych chwilowo doniczek i drobnych narzędzi. Rano wyskoczyłam do marketu po jeszcze jeden samochód kantówek, których zabrakło mi do projektu. W czeluściach pracowni znalazłam też kantówki drewniane o wymiarze 60x60mm, z których zbudowałam konstrukcję stołu. Blat roboczy jest na całą długość drewutni, ma szerokość 65cm oraz mieści się na wysokości 80cm od ziemi. Nogi z poprzeczkami przytwierdziłam do ramy nośnej drewutni, a blat wypełniłam szczelne deskami. Przed kręceniem drewno przemalowałam impregnatem. Deski powinny mieć 2-3mm dylatację, czyli mini szczeliny między sobą, żeby miały miejsce do "pracy", ale ja specjalnie je pominęłam, by ziemia mi nie "uciekała". Do ściany, zaraz przy blacie także przykręciłam jedną deskę, dzięki czemu nie mam szczeliny i nic mi nie zleci ze stołu do składowanego drewna.

Następnie, do pozostałych dwóch ścian dokręciłam kantóweczki w odstępach co 2 cm, tak by suszone drewno nie wypadało z drewutni. Teraz użyłam mniejszych wkrętów ciesielskich, bo 4x50mm. Nie uwierzycie, ile takich 2m kantówek i wkrętów zużyłam na całość. Jeśli dobrze liczę poszło ok. 65 sztuk listewek oraz 2 kilo wkrętów.


Jak już wszystkie ścianki były gotowe, przeszukałam garaż i znalazłam stare deski z tarasu, z których skręciłam podłogę drewutni, oraz stelaż pod blachę dachową. Deski do "podłogi" kręciłam w odstępach co 4-5cm, co by drewno kominkowe miało przewiew i szybciej schło. Na koniec wszystkie niepomalowane drugą warstwą kantówki i deski przemalowałam używając hydrolaku.


W następnym etapie (kiedyś) przykręcę blachę trapezową na daszek, przykręce deski na dolną półkę pod blatem oraz wyłożę plac przy drewutni kostką lub płytami chodnikowymi. Ale na to jest czas :)


I w ten o to sposób udało się stworzyć taki właśnie twór, jaki widać na zdjęciach. I jeśli ktoś nie wierzy, że w pojedynkę można zbudować (większość) tak zwanej "małej" architektury w ogrodzie, to jest w błędzie. Zdradzę Wam mój sekret. Zaprzyjaźniłam się ze ściskami stolarskimi, imadłem kątowym Wolfcraft (które btw jest super, polecam) oraz "Waserwagą", czyli poziomicą ;D Oczywiście bez piły ukośnej oraz mega mocnej wkrętarki, nie dałabym rady.

Podsumowując, do zbudowania drewutni ze stołem potrzeba:


- dwóch samochodów typu kombii pełnych drewna,

- wiadra wkrętów,

- 2 puszek Hydrochronu

- 2 puszek Hydrolaku

- mocnej wkrętarki np. Dewalt 18V i worka bitów,

- ukośnicy

- waserwagi, czyli poziomicy (najlepiej dwóch ;p )

- kilka ścisków stolarskich,

- dużo chęci, cierpliwości i samozaparcia.


Efekt pracy widać na poniższych zdjęciach :D









Ostatnie posty

Zobacz wszystkie